Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej stało się – niestety – elementem kampanii wyborczej albo raczej, należałoby stwierdzić, walki politycznej dwóch największych partii. Jest to o tyle dla mnie dziwne, że takie działanie nie leży w kompetencjach prezydenta, więc nijak ma się do zbliżających się wyborów (w sensie oczywiście poszukiwania kandydata bardziej chętnego na ogłaszanie tego stanu, bo inną kwestią jest ewentualne przesunięcie terminu tychże w razie faktycznie wprowadzonego stanu kęski). Jeszcze dziwniejsze jest dla mnie zupełny brak wyjaśnienia w mediach jakie są faktycznie praktyczne skutki wprowadzenia stany klęski żywiołowej.
Zgłosiłem się
28 Maj 2010Zgłosiłem się jako ochotnik do ewentualnej pomocy w umacnianiu wałów w Poznaniu. Zrobiłem to – jako student – za pośrednictwem Studenckiej Rady Miasta Poznania w czwartek późnym wieczorem. A jako, że w radio mówili, że cały czas potrzeba wolontariuszy do sypania piachu i układania worków byłem gotowy do pomocy i czekałem na telefon. Jednak nikt do mnie nie zadzwonił…
Fala powodziowa
25 Maj 2010Fala powodziowa zbliża się do Poznania. Na szczęście nie będzie (oby!) jakaś wielka ani nie powinna mieć dramatycznych skutków dla samego miasta. Można się zastanawiać czy to dlatego, że na Warcie zbudowano w 1986 zaporę (240 km powyżej Poznania) spiętrzającą zbiornik Jeziorsko, czy dlatego, że miasto ma – na szczęście – dość szerokie koryto, z miejscem na rozlanie się wód powodziowych między wałami.
Powodzie w Polsce
23 Maj 2010Powodzie w Polsce zdarzają się co jakiś czas, chociaż ostatnio wydaje się, że częściej niż wynikałoby to z praw statystyki. W lipcu 1997 nawiedziła Polskę południową i zachodnią (ale także Czechy, Łużyce, północno-zachodnią Słowację oraz wschodnią Austrię) wielka powódź. Ze względu na jej dramatyczne skutki (straty wyniosły 56 osób oraz szkody na skalę ok. 3,5 miliarda dolarów) oraz rekordowe poziomy wody w poszczególnych rzekach została nazwana powodzią tysiąclecia.Tymczasem w mijającym tygodniu południową Polskę znowu zalała fala powodziowa bynajmniej nie niższa od tej sprzed 13 lat. Czyżby powódź tysiąclecia miała następować co kilkanaście lat? A może już teraz wyrabiamy “normę” za całe milenium? Obawiam się, że raczej możemy się spodziewać pogorszenia sytuacji.
Opublikował/a michal100